- Uważaj na niego - rzucił zaskoczonemu Thompkinsonowi i zamknął piwnicę.

przyglądając się każdemu detalowi twarzy syna.
Jego siła przyciągała Millę. Bardzo lubiła żartować i
pionków, szeregowych bandziorów w rodzaju Pavona i jego licznych
Trzymaj się mocno, wyciągnę nas z tego!
269
- Raczy pani sobie żartować - uśmiechnął się szeroko. Brian
służbowych i prywatnych. Ludzie chodzili po ulicy, głośno wołając
Poszedł przodem, przez małą recepcję, gdzie pracownik hotelu
na ulicy Milla wzięła głęboki oddech, usiadła za kółkiem i uruchomiła
chodzi o zbieranie dowodów, zostawiam to bardziej kompetentnym.
natężenie ruchu, za jakieś czterdzieści pięć minut powinni dotrzeć do
- Wtedy jeszcze nie była w stanie. Musiała wyjść z pierwszego
**
203

- Ja? - zaśmiała się Gloria. - Miła i odważna? Powiedz to mojej matce.


karaluchów. Nie powinna odchodzić z żyłami wypalonymi
- A Lorenzo? Też się pilnował? Czy może lubił pogadać?

- Tu jest El Paso! Tu każdy jada czerwone mięso.

- Już mi przeszło - zapewniła, wycierając ręcznikiem oczy.
- Proszę wyjść! - krzyknęła Hope. - I niech pani zabierze ze sobą tego... tego małego zboczeńca! Nigdy więcej nie chcę was widzieć w swoim domu, czy to jasne?
zaciągnąć jej do sali balowej, a tym bardziej w ramiona wuja. Liczył jednak na rozsądek,


Nie odwróciła wzroku, nie próbowała się bronić. Tylko skurcz bólu przemknął przez jej twarz.
- Hope, popilnujesz chwilę Karoliny? Muszę coś sprawdzić - powiedziała i ruszyła do domu, gdy tylko siostra Bryce'a weszła do basenu, by zająć się małą.
łokciu, tylko posmarował chleb masłem i rozparł się na krześle, patrząc na nią takim samym